Nowy film zdobywcy Oscara za "Wielkie piękno" w Millennium Studio
access_time 2015-10-16 08:52:38
Wybitny kompozytor (Michael Caine) otrzymuje od angielskiej królowej nieoczekiwaną propozycję. Piękna kobieta (Rachel Weisz) chce się dowiedzieć, dlaczego mąż porzucił ją dla dziewczyny (Paloma Faith), od której wszystko ją różni.
Słynny reżyser (Harvey Keitel) szuka idealnego zakończenia dla swojego najważniejszego filmu. Charyzmatyczny aktor (Paul Dano), znany z roli w superprodukcji, chce znaleźć prawdziwe życiowe wyzwanie. Miss Universe postanawia wszystkim pokazać, dlaczego to ona jest najpiękniejszą kobietą na świecie. Wielka gwiazda (Jane Fonda) zjawia się po latach, by prosto w twarz powiedzieć mężczyźnie swojego życia, co naprawdę o nim myśli. Kilka letnich dni, podczas których wyjdą na jaw najgłębsze tajemnice, a wystawione na próbę zostanie powszechne pragnienie wiecznej młodości. "Zdobywca Oscara za "Wielkie piękno" ma niepodrabialny styl. Nawet bez napisów po ledwie kilku ujęciach byłoby wiadomo, że to jego film. Charakterystyczne panoramiczne ujęcia. Kamera powoli badająca symetrycznie skomponowane kadry, sunąca wzdłuż teatralnej wystawy niczym zblazowany tygrys w słońcu. Aktorzy - bohaterowie i statyści – rekwizyty. Pionki budujące nasycony znaczeniem obraz. Fascynacja zderzeniem młodości i wieku podeszłego, seksualnością, ciałem poddającym się upływowi czasu i tym niemoralnie wręcz jędrnym, młodym. Ironia, absurd, kontrast. Pytania o kierunek i sens. Przywiązanie czy seks? Sztuka czy kariera? Kolejne chwytliwe powiedzonka. I muzyka wypełniająca szczelnie każdą skłonną ją przyjąć chwilę. Bohaterami młodości są przyjaciele z czterdziestoletnim stażem, ich dzieci związały się węzłem małżeńskim. Mick (Harvey Keitel) jest wciąż aktywnym zawodowo reżyserem, Fred (Michael Caine) – emerytowanym kompozytorem. Tajemnicą ich przyjaźni jest rozmawianie tylko i wyłącznie o rzeczach przyjemnych. Od lat w każde wakacje spotykają się w szwajcarskim kurorcie, gdzie poddając się rozmaitym zabiegom pielęgnacyjnym, rozmyślają nad życiem. Ostatnio także coraz częściej nad śmiercią. Przyglądamy się ich kolejnym dniom, poznajemy przez rozmowy i aktywności (jak choćby podglądanie uprawiających seks sąsiadów czy zakłady pieniężne przy kolacji). Jak to u Sorrentino bywa, panowie funkcjonują w nasyconej specyficznymi osobowościami przestrzeni. Kurort pełen jest ekscentrycznych gości. Znajdzie się wśród nich znany piłkarz uderzająco podobny do Maradony, zmęczony brakiem artystycznego uznania aktor "z filmu o robotach" Jimmy (fantastyczny Paul Dano!), "niegłupia" Miss Universe, a także afektowana gwiazda pop, z którą syn Micka zdradził córkę Freda ("jest świetna w łóżku!"). Na rozświetlonym podeście co wieczór odbywają się coraz to dziwniejsze koncerty, kuracjusze niczym kukły kolejkują do jaccuzzi i bujają się w białych fotelach. Mick usiłuje napisać scenariusz, który będzie ukoronowaniem jego kariery. Fred sukcesywnie odrzuca mozliwość powrotu do dyrygowania na koncercie dla samej królowej. W końcu, zmuszeni przez okoliczności, zaczynają rozmawiać też o tym, co mniej przyjemne. I powoli, wręcz niezauważalnie, zmienia się dynamika otaczającej ich rzeczywistości. "Młodość" to nie tyle wiązana kolejnymi mikro kumulacjami opowieść, a filmowe studium stanu ducha. Skomponowano je z osobnych, na pierwszy rzut oka nie zawsze koherentnych, momentów. Chwil olśnień, uniesienia, zachwytu. I tych paraliżowanych lękiem przed nicością, rozbielanych poczuciem bylejakości. Momentów przełamywania własnych barier, puszczania tłumionych emocji. Otwarcia na zmysły, intuicje, a może nawet transcendencję, bez utraty koniecznej do przeżycia życia ironii. W poszukiwaniu blogości niektórzy goście lewitują, inni dają się masować, jeszcze inni układaja wyimaginowany koncert w odgłosów krowich muczeń i dzwonków. Sorrentino znowu nakręcił film o relacjach międzyludzkich, których nie da się włożyć w szufladki, o których można mówić tylko przez spojrzenia dotyk, obecność. Nie próbuje ich nazywać, opowiada o nich językiem wrażeń. "Młodość" jest filmem wysmakowanym wizualnie, majestatycznym. Ale jednocześnie tak zmysłowym, że można byłoby oglądać go z zamkniętymi oczami i też poczuć jego esencję." - tak o filmie pisała Anna Tatarska z Onetu. Projekcja odbędzie się w ramach cyklu Millennium Studio, 16 października, początek o godz. 20.30, bilety kosztują 10 zł.
Komentarze...