Co dalej z Centrum Paderewskiego?
access_time 2015-04-16 10:07:41
Z Tarnowa znika biuro Centrum Paderewskiego Tarnów Kąśna Dolna. Decyzję o przeniesieniu go do Dworku w Kąśnej podjął zarząd powiatu, tłumacząc to oszczędnościami. Decyzja nie spodobała się szefowej placówki, która dowiedziała się właśnie, że może szukać nowej pracy.
Sprawa zaczęła się dość niewinnie. Starostwo Powiatowe w Tarnowie, które nadzoruje pracę Centrum Paderewskiego Tarnów Kąśna Dolna zapowiedziało, że zamyka biuro koncertowe w Tarnowie i całą administrację przenosi do Kąśnej. Urzędnicy argumentowali, że głównym powodem jest konieczność wprowadzenia oszczędności, bo utrzymanie biura kosztuje zbyt wiele. Dlatego również konieczne jest zwolnienie co najmniej dwóch osób. Argumentacja to o tyle dziwna, że tuż po wyborach w starostwie utworzono stanowisko "etatowego członka zarządu", które objął partyjny kolega starosty Romana Łucarza (PiS) - Jacek Hudyma. Opłacenie jego pensji kosztuje podatników ok. 100 tys. zł rocznie, podczas gdy utrzymanie biura koncertowego ok. trzy razy mniej. Urzędnicy znaleźli zatem kolejne argumenty: z Kąśnej łatwiej będzie zarządzać placówką, a poza tym w Centrum miało dojść do szeregu nieprawidłowości. Poprawie jego działania ma służyć zmiana na stanowisku dyrektora. Zarząd podjął decyzję o rozstaniu się z Krystyną Szymańską. Jako powód podano wspomniane nieprawidłowości. Wicestarosta Zbigniew Karciński podczas konferencji prasowej długo opisywał listę zarzutów, na której jest m.in.: niegospodarność, brak regulaminów wynagradzania, czy ogólna stagnacja w placówce. Według niego, kontrola wykazała aż 52 nieprawidłowości. Szefowa Centrum, którą obarczono winą za wspomniane błędy nie poczuwa się jednak do winy i przekonuje, że traci pracę, bo nie chciała zgodzić się na przenosiny biura do Kąśnej. Co do zarzutów to wg niej, chodzi o to, że kontrolerzy dopatrzyli się nieprawidłowości polegających m.in. na nie prowadzeniu książki wyjazdów, zbyt częstym myciu służbowego auta. Co do braku regulaminu wynagradzania to Szymańska przyznaje, że go nie było, bo... wcale nie musiało być. Jej zdaniem w Centrum pracuje zbyt mało osób, by taki regulamin stworzyć. Najpoważniej brzmi jednak stwierdzenie, że sprawą nieprawidłowości zajmuje się prokuratura. Starostwo rzeczywiście złożyło doniesienie, które zostało rozpatrzone i śledczy odmówili wszczęcia postępowania. Samorząd od decyzji się odwołał i śledczy zajmują się zatem sprawą ponownie. Na antenie Radia Kraków Krystyna Szymańska tłumaczyła, że chodzi o sprzedaż należącego do Centrum auta. Auta, na które Centrum zdobyło dofinansowanie z ministerstwa i korzystało przez trzy lata, aż pojazd zaczął się psuć. Wtedy zdecydowano o jego sprzedaży - na co miały się zgodzić ówczesne władze powiatu. Według obecnych cena za sprzedaż była zbyt niska, a dodatkowo nie dopełniono wszystkich formalności. Krystyna Szymańska podkreśla, że wiele razy prosiła o spotkanie za władzami starostwa, ale nie dano jej takiej szansy. Biuro w Tarnowie przestanie działać jeszcze w kwietniu, Szymańska pracę straci w maju, po tym, jak wróci z urlopu macierzyńskiego. Pewne w tej sprawie jest jedno. Zamieszanie wywołane przez urzędników i styl wprowadzania zmian pozostawiają wiele do życzenia. Starostwo ma prawo do korekt w pracy podległych mu instytucji, ale powinno dokonywać ich w sposób przemyślany, transparentny, minimalizując straty wizerunkowe placówki, która w ciągu niemal trzech dekad działania zrobiła bardzo dużo dla popularyzowania muzyki i postaci wybitnego kompozytora i dyplomaty, Ignacego Jana Paderewskiego.
Komentarze...