Ulicami Tarnowa przejdzie parada berneńczyków
access_time 2020-08-04 20:05:00
W najbliższą sobotę, 8 sierpnia odbędzie się VII Tarnowski Zjazd Berneńczyków. Do miasta zjadą berneńskie psy pasterskie oraz ich właściciele z niemal całej Polski.

Sobotnia parada berneńczyków rozpocznie się około godz. 9 przy rampie kolejowej na końcu ul. Bandrowskiego. Jej uczestnicy, w barwnym korowodzie przemaszerują ul. Bandrowskiego i Krakowską na rynek. – Spodziewam się, że tak jak w poprzednich latach, wiele uczestniczących w niej osób będzie ubranych w stroje szwajcarskie. Pieski będą pięknie przystrojone, m.in. w kwiaty i kokardy oraz w jednakowe chusty w barwach Tarnowa z berneńczykiem. Będzie nam ponadto towarzyszyło szwajcarskie jodłowanie – mówi jedna z pomysłodawczyń Zjazdu, Barbara Truty. Na rynku nastąpi krótki postój, będący m.in. okazją do zrobienia wspólnego zdjęcia. Czas uczestnikom Zjazdu i tarnowianom umili pokaz tańca towarzyskiego w wykonaniu tancerzy ze Szkoły Tańca eMiKa.

Według wstępnych zapowiedzi w paradzie udział wziąć ma ponad 60 berneńczyków. Gościem specjalnym VII Tarnowskiego Zjazdu Berneńczyków będzie natomiast małpka w stroju szwajcarskim. – Gościła ona w Tarnowie już w zeszłym roku i cieszyła się wówczas bardzo dużą popularnością – wspomina Barbara Truty.

Okazją do zobaczenia sporej liczby berneńczyków będzie również piątkowy spacer uczestników Zjazdu po Tarnowie. Zakończy się on ok. godz. 18 wieczorkiem zapoznawczym w restauracji „U Młynarzy”. – Zapraszamy tam wszystkich miłośników psów, a zwłaszcza berneńczyków. Można przyjść z dziećmi, pooglądać pieski czy też je „pomiziać” – dodaje Barbara Truty.

Berneńczyki są obecnie hodowane jako psy rodzinne, pełnią także rolę stróża. Sprawdzają się w terapii chorych, pracują również z osobami niepełnosprawnymi. Nadają się do szkolenia na psa towarzyszącego, tropiącego, ratowniczo-lawinowego oraz gruzowego. Są łagodne i przyjazne w stosunku do ludzi. Tolerują dzieci i są wobec nich ostrożne, cierpliwe i opiekuńcze. Nie są agresywne w stosunku do gości, przechodniów czy innych zwierząt, ale zaniepokojone alarmują. Wymagają przy tym bliskiego kontaktu z człowiekiem, a pozbawione otoczenia ludzi stają się lękliwe. W Polsce pojawiły się stosunkowo niedawno, przybyły bowiem z Czech pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Komentarze...